|
Blog > Komentarze do wpisu
To moje ostnie chwile w Getyndze. Rano pojechalam do osrodka w Grone Sud zrobic zdjecia i porozmwiac z uczestnikami zajec. Dzis nie bylo lekji niemieckiego, bo sa ferie i matki-imigrantki siedza z dziecmi w domach. Byly za to warsztty mlarskie, a na nich kilka osob regularnie przychodzacych do Centrum Sasiedzkiego. Wszystkie twirdza, ze jego powstanie to strzal w dziesiatke. Wroilam do hotelu, spakowalam manele i zwiozlam je do Szymona, zeby nie targac calego dobytku ze soba az do 21.30, kiedy wsiade do autobusu. Powloczylam sie troche po centrum,a potem pojechalam zobaczyc X-LAB, nowoczesne labortorium w kompleksie uniwersyteckim, ktore jest przykladem fajnej (moim zdaniem) nowoczesnej architektury. Wpadlam pozegnac sie z Sefa, z ktorym - jak zawsze - ucielismy sobie mala pogawedke. Teraz siedze w kafejce internetowej i pisze te slowa - ostatnie stad. Mam w planie jeszcze jedno spotkanie z Malgosia Malolepsza i to by chyba bylo na tyle, jesli idzie o moja getynska przygode... środa, 31 października 2007, natalia.waloch
Komentarze
2009/09/06 15:52:52
Przeżyłam pół roku w Getyndze w ramach Erasmusa i pobyt w tym mieście był największą pomyłką mojego studenckiego życia. Jedyny plus, to fantastyczna biblioteka ze zbiorami, jakich my w Polsce nigdy mieć nie będziemy i nie mam na myśli tylko ilość książek, ale przede wszystkim ich jakości. Rozumiem, że pobyt turystyczny może zachwycić, ale jeśli chciałabyś się dowiedzieć czegoś o życiu studenta Erasmusa, to jest kilka historii wartych opowiedzenia. Bez kolorowania i ściemniania, tylko smutna prawda o biurokratycznym bajzlu, jaki panuje nie tylko u nas, ale także u niby porządnych Niemców.
|
|
Jedyne co mogę napisać: takim pisarzem to może być nawet pani Zosia ze spożywczego!
Taka sama lekkość wysławiania, tylko poprawniej się wyraża. I dba o formę, bo wie, że jak nie będzie szanować swoich klientów to oni sobie pójdą.
Jakie kwalifikacje trzeba mieć, żeby zostać takim dziennikarzem w "Gazecie". Czyżby wystarczała ładna buzia?! Sądząc po jakości tekstów chyba tak.
Z drugiej strony mam przynajmniej jeden kłopot z głowy: facjata nie ta... . I bardzo dobrze! Jeszcze nie daj Panie przyszłoby mi z amatorami pracować. A przecież nie ma nic gorszego niż podłe wykonywanie swojego zawodu.
Bez wyrazów szacunku
Obserwator Toruński
obserwatortorunski.blogspot.com/