|
Blog > Komentarze do wpisu
Getynga sie leni
Niedziela to bardzo spokojny dzien w Getyndze. W Toruniu jest prawie tak samo. Prawie, bo u nas spokojne sa ulice, za to w centrach handlowych - pieklo. Tu tego problemu nie ma, bo Niemcy juz jakis czas temu odkryli, ze mozna przezyc cztery dni w miesiacu bez wydawania kasy. Dzisiejsza wloczega po miescie utwierdzila mnie w przekonaniu, ze zakaz handlu w niedziele to nie taki glupi pomysl i to wcale nie koniecznie ze wzgledow religijnych. To po prostu swietna metoda na zmuszenie ludzi do spedzenia czasu z rodzina. Pewnie i niemiecka rodzina przezywa kryzys, jak cala reszta Zachodu, ale jednak. W Getyndze nie da rady zajac dzieciaka jezdzeniem na wozku w hipermarkecie, zatykajac go kawalkiem pizzy. Nie ma mozliwosci zabijania samotnosci/chandry/strachu przepuszczaniem kasy na kolejne gadzety. Trzeba kombinowac. I kombinuja. Chodza na spotkania z przyjaciolmi, na randki, spacery. Mieszkancy miasta sa kompletnie sfiskowani na punkcie sportu, wiec centrum z basenem i innymi atrakcjami przezywa oblezenie. Po alejkach pieknego Cheltenchamparku leniwie przechadzaja sie seniorzy nie zrazeni wymijajacymi ich slalomem juniorami. Co rusz rytmicznym krokiem przebiega postac w dresie i czapce. Dzis nawet widzialam mlodego tatusia, ktory w krotkich spodenkach truchtal, pchajac przed soba wozek z kilkumiesieczym maluchem. Z kawiarni dobiega gwar, a pod Stadthalle ustawia sie kolejka rodzicow, ktorzy z pociachami przyszli na koncert czy spektakl. Fajne, naprawde fajne. Moze to ten wolny nie tylko od pracy, ale tez od szalenstwa zakupow czas sprawia, ze po mszy wierni majc chec spotkac sie na wspolnym posilku? Z tego, co sie zorientowalam takie parafialne biesiady sa tu bardzo popularne. Ja trafilam na obiad u wloskich katolikow. Makaron z sosem bolonskim, lampka wina i ciasto za 6 euro (czyli nie bardzo drogo, ale tez nie super tanio, za niewiele wiecej mozna zjesc w knajpce) przycignely prawdziwe tlumy. Wierni jedli, rozmawiali, zapytali, czy przypadkiem nie jestem Slowenka, posmiali sie z zartow dochodzacych z kuchni. Podobnie familiarna atmosfera panuje tez u ewangelikow. Po nabozenstwie pastor wychodzi przed kosciol i z kazdym, kto ma chce ucina sobie pogawedke. A juz nie ma mowy, zeby komus nie powiedzial osobiscie "do widzenia". W ogole kosciol (mam teraz na mysli ewngelicki) stara sie byc tu blisko zycia, nie uciekac za daleko w abstrakcje. Dlatego oprocz spotkan stricte religijnych getynska diecezja prowadzi mase zajec i kursow. Sa prowadzone przez pastorke spotkania dla kobiet w srednim wieku, sa kursy doszkalajace dla bezrobotnych, nauka niemieckiego dla imigrantow, grupy wsparcia dla nalogowcow i kola dla mlodych rodzicow probojacych opanowac trudna sztuke wychowywania dzieci. Niedziela tutaj pozwala wytchnac, zatrzymac sie na chwile. A ze miasto jest male, ale nasycone lokalami, centrami sportowymi i kawiarniami, mozna albo slodko sie wynudzic, albo przyjemnie zmeczyc. Boska alternatywa! niedziela, 28 października 2007, natalia.waloch
Komentarze
2007/10/28 22:11:04
U nas dzisiaj w kościołach liczenie wiernych, jest więc okazja żeby zapytać jak masowo getyńscy luteranie uczestnicza w nabożeństwach, bo u katolickich Włochów tłum, ale na obiedzie.
Moje "sportowe" obserwacje z wrześniowej Hesji podobne - małe rzeczki pełne leciwych kajakarzy, bardzo modny Nordic walking. U nas weekendowy market to składnik zycia towarzyskiego - no i obowiązkowo najwyższa szpilka jaka była w szafie, bo to najwygodniejszy but na zakupy i do samochodu. Pani Natalio, ma Pani jednak laptopa!Może zrezygnować więc z hotelowego grata i nadawać do nas via hot-spot czy inne vi-fi. Literówek byłoby mniej. Pozdrawiam serdecznie |
|
Niezależnie od należnych słów pochwały niezmiennie ulegam swojemu nałogowi wskazując na słomki w oku bliźniego:
Sfiskowani (sfiksowani) majc (mają) przycignely (przyciągnęły), familiarna (familijna?) kto ma chce rozmawiać (kto ma ochotę ten chce rozmawiać), ewngelicki (ewangelicki). getynska diecezja (raczej chyba parafia) probojacych (próbujących).
Jeżeli ktoś mi tu napisze, że się czepiam... . Zasad dobrego wychowania (Tak! Tak!) oraz oczekiwania rzetelności w warsztacie dziennikarskim w dobrym towarzystwie nie dyskutuje się.
Z poważaniem
Obserwator Toruński
obserwatortorunski.blogspot.com/